Koh Tao

Jest czwarta trzydzieści rano. Jest ciemno. Za oknem mruczy wielkie miasto. Warszawa przewraca się z boku na bok jak śpiący wieloryb. Ja nie śpię, jet lag mi nie pozwala. Myśli wracają osiem tysięcy kilometrów dalej i trzydzieści pięć stopni w górę. Na Koh Tao. Po tym, jak znalazłyśmy nocleg w Sairee Cottage, dni były podobne … More Koh Tao

Underwater

Co się stanie, jeśli nadmuchasz balon na głębokości 10 metrów pod wodą i wypchniesz go na powierzchnię? Podwoi swoją objętość. I to samo stanie się z twoimi płucami, jeśli na tej samej głębokości weźmiesz wdech, a potem się wynurzysz. Pękną. Nurkowanie to najtrudniejszy sport, jakiego próbowałam do tej pory. Kiedy zapisuję się na kurs, wszystko … More Underwater

Big wave, very sicky

Zaczyna się od tego, że mamy szczęście. O piątej trzydzieści rano w biurze podróży Lomprayah czytam na kartce, że dzień wcześniej odwołano oba kursy autobusowe do Chumphon, bo woda zalała drogę i przejechać się nie da. Nasz autobus już jednak czeka, jest piętrowy, dosyć czysty i odjeżdża cztery minuty przed czasem. Mówiłam, że Tajlandia to … More Big wave, very sicky

Klątwa samuraja, czyli co warto zjeść w Japonii

Od początku wiedziałam, że ryba i wodorosty to nie jest najlepszy pomysł na śniadanie. Ale spaliśmy w tradycyjnym hotelu, na posiłki chodziło się w yukacie do zastawionej lakowymi stolikami sali, niezręcznie było więc odmówić. Skubnęłam omletu, przełknęłam nieco ryżu i zabrałam się za tę nieszczęsną rybę. I wodorosty. Powiem wam tyle: nie popełniajcie tego błędu, o ile … More Klątwa samuraja, czyli co warto zjeść w Japonii

Crazy Osaka

Gdy przyjechaliśmy do Osaki, lał deszcz. Zrzuciliśmy bagaż w hostelu (siedem osób, jedna łazienka, w pakiecie Żyd, Chilijczyk i pół-Amerykanka, pół-Iranka) i poszliśmy w to oszalałe miasto. Osaka jest całkowicie zwariowana. Oczopląs to mało powiedziane. To coś, co atakuje wszystkie zmysły: kakofonia dźwięków, barwne neony, zapachy smażonych kulek z ośmiornicy, dotyk tysięcy ciał… Jest jak … More Crazy Osaka

Jak dałam się pogrzebać żywcem (i o japońskiej kąpieli)

– A dokąd teraz jedziecie? – spytała miła Japonka w naszym hoteliku w Kioto. – Do Beppu. – Ach, Beppu! Kiusiu! – zakrzyknęła. – Onsen! Onsen. Chyba jedno z ulubionych słów Japończyków. I jedno z pierwszych, jakie poznaje obcokrajowiec. Gorące źródła, łaźnie, sauny, słowem: moczenie się w gorącej wodzie – z tego Japonia słynie. Ma … More Jak dałam się pogrzebać żywcem (i o japońskiej kąpieli)

Hiroszima. Miasto o dwóch twarzach

Przyznajcie. Kiedy myślicie “Hiroszima”, myślicie o jednym. 6 sierpnia 1945 roku o 8.15 rano, amerykański samolot “Enola Gay” zrzucił na miasto bombę atomową “Little Boy”. Bomba wybuchła w powietrzu, niecałe 600 metrów nad centrum Hiroszimy. Sekundę po detonacji kula ognia nad miastem miała 280 metrów średnicy, a temperatura w jej wnętrzu wynosiła milion stopni Celsjusza. … More Hiroszima. Miasto o dwóch twarzach

10 zachwytów. Z dziennika początkującego gajdzina

Wcale nie jest mi łatwo zacząć pisać o Japonii. Wiem o tym kraju tak mało, wszystko wymyka się prostym opisom. Nie chcę powielać klisz, ale nie czuję się na tyle pewnie, by z pełnym przekonaniem pisać o zwyczajach, kulturze, jedzeniu, o tej przeogromnej masie znaczeń. Przeczytaliśmy kilka książek, wiemy, jak się zachować w japońskiej łazience, jak … More 10 zachwytów. Z dziennika początkującego gajdzina

Indiańskie królewny (i targ w Otavalo)

Indianki noszą różowe dresy Matkę Boską głaszczą po ręce na sprzedaż mają wszystko, a nawet jeszcze więcej. Można tu kupić owcę, pisklę, świnię i krowę Szalik, czapkę i poncho, stare lub nowe. Cholera. Nie wiem, dlaczego zaczęło być wierszem, ale na targu w Otavalo można naprawdę kupić wszystko. W końcu to ponoć największy targ w … More Indiańskie królewny (i targ w Otavalo)