Skiturowe Zakopane

W życiu nie wyjeżdżałam w góry tak nieprzygotowana. Agata wszystko załatwiła, ja mam tylko wsiąść w pociąg. Stresuję się, ja się stresuję wyjazdem w góry. Ja, która kiedyś w piątki o 17 kupowała bilet na nocny pociąg do Zakopanego i jechała bez rezerwacji noclegu. Co mogę Wam powiedzieć, starzeję się. Coraz bardziej lubię wygodnie, coraz … More Skiturowe Zakopane

Advertisement

Orla Perć. Skrajny Granat-Krzyżne

Pięć godzin osiem minut. Tyle dzieli nas od pensjonatu Anna w Kościelisku, dokąd mamy dojechać. Na węźle Opacz skręcamy jednak w zły zjazd i nagle zamiast na Radom Kielce Kraków jedziemy całkiem w inną stronę. Następna możliwość zawrotki za 31 kilometrów. Z pięciu godzin robi się sześć, ale czego nie robi się dla gór. Nie … More Orla Perć. Skrajny Granat-Krzyżne

Nomadland

Karolina nie rzuca słów na wiatr. Kiedy powiedziała “jedziemy kamperem na weekend”, widziałam, że taryfy ulgowej nie będzie. Podział obowiązków jasny: ona załatwia kamper, ja załatwiam trasę. Miały być Bieszczady, ale w końcówce kwietnia w Bieszczadach zima i śnieg. Cały tydzień oglądam zdjęcia na grupie Beskidomaniacy, a mój entuzjazm spada proporcjonalnie do temperatury i widoczności … More Nomadland

Mnich to za mało

Znacie to uczucie, kiedy uda bolą was tak, że trudno jest usiąść na kiblu? No więc ja już znam. Tak czuje się ktoś, kto dzień wcześniej wszedł na Mnicha, a potem z rozpędu pognał przez Szpiglasowy Wierch i Zawrat do Kuźnic, robiąc 30 kilometrów z górką. Czyli ja się tak czuję. Tomek chyba też, bo … More Mnich to za mało

Norwegia III. Trolltunga

Przeczytaj też pierwszą i drugą część relacji z Norwegii. Zwlekamy się z łóżka w kempingowym hostelu bez entuzjazmu. Zalewamy liofilizowany dahl i owsianki wodą, niemrawo grzebiemy łyżką w różowej brei. Miało być słońce, ale niebo zasnute jest chmurami. Bus podjeżdża o 5.30, kierowca psika nam po rękach płynem do dezynfekcji. Suniemy przez Oddę w bladym … More Norwegia III. Trolltunga

Norwegia II. Wokół Revsvatnet

Czytaj pierwszą część opowieści z Norwegii Leżymy w gnieździe na Preikestolen. Deszcz pada, grzejnik grzeje, klikam sobie na telefonie zdjęcia z wczoraj. Klikam i cieszę się, że mam TRZYMETROWY kabel do telefonu, specjalnie po niego poszłam do Tigera dzień przed wylotem. Nie zamierzałam kupować trzymetrowych kabli, ale akurat były tylko takie. No i okazuje się, … More Norwegia II. Wokół Revsvatnet

Śnieżka i Karkonosze od świtu do zmierzchu

Dworzec Zachodni, 5.45 rano. Jestem za wcześnie, siadam pod ledwie, ale nadal żywą choinką obok ludzi, którzy w tym przedświcie nie przeglądają już nawet komórek, nie rozmawiają, zamarli i trwają, złożeni tylko z czekania. I tak jak dworzec w Zakopanem jest zaprzeczeniem dworca, tak Dworzec Zachodni to jego środkowoeuropejska kwintesencja: kawa, pre-paidy, gołębie i chiński … More Śnieżka i Karkonosze od świtu do zmierzchu

Modlitwa do Matki Boskiej Starorobociańskiej

Piątek, 23.30. Warszawa zasypia, na przemian stoimy w Uberze na niekończących się światłach Puławskiej i mijamy te wszystkie nieprawdopodobne nazwy: Hollywood Nails, Hamburger z Karaibów, Solarium Saturn. Kto nie wierzy, niech sprawdzi. Flixbus tym razem jest dziwnie pusty, nikt nie wyciąga z kieszeni flaszek, a Radom, Kielce i Kraków są zaledwie wybrzuszeniami na mapie, których … More Modlitwa do Matki Boskiej Starorobociańskiej

Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka

“Vážená pani Kocik” – tak zaczyna się mail od Žiarskiej chaty, do której napisałam dwa tygodnie temu z pytaniem, czy mają wolne miejsce na 15 sierpnia. Wiem, wolne miejsca na długi weekend sierpniowy w Tatrach, marzenie ściętej głowy. Miejsc oczywiście nie ma, ale chata odpisuje (jak tłumaczy mi Google Translate), że jest możliwość “przespania się … More Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka