Podróż w czasach zarazy

Przed wyjazdem codziennie przez dwa tygodnie sprawdzałam, ile ofiar pochłonął już koronawirus i ilu zarażonych jest w Tajlandii. Obczajone miałam wszystko: gdzie jest najbliższy szpital, kto jest pod obserwacją na Phuket i kim był pierwszy zarażony Taj. Dylemat oczywiście też był: jechać, nie jechać, Tajlandia to w końcu nie Chiny, ale jednak Azja, na Phuket … More Podróż w czasach zarazy

Śnieżka i Karkonosze od świtu do zmierzchu

Dworzec Zachodni, 5.45 rano. Jestem za wcześnie, siadam pod ledwie, ale nadal żywą choinką obok ludzi, którzy w tym przedświcie nie przeglądają już nawet komórek, nie rozmawiają, zamarli i trwają, złożeni tylko z czekania. I tak jak dworzec w Zakopanem jest zaprzeczeniem dworca, tak Dworzec Zachodni to jego środkowoeuropejska kwintesencja: kawa, pre-paidy, gołębie i chiński … More Śnieżka i Karkonosze od świtu do zmierzchu

Modlitwa do Matki Boskiej Starorobociańskiej

Piątek, 23.30. Warszawa zasypia, na przemian stoimy w Uberze na niekończących się światłach Puławskiej i mijamy te wszystkie nieprawdopodobne nazwy: Hollywood Nails, Hamburger z Karaibów, Solarium Saturn. Kto nie wierzy, niech sprawdzi. Flixbus tym razem jest dziwnie pusty, nikt nie wyciąga z kieszeni flaszek, a Radom, Kielce i Kraków są zaledwie wybrzuszeniami na mapie, których … More Modlitwa do Matki Boskiej Starorobociańskiej

Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka

“Vážená pani Kocik” – tak zaczyna się mail od Žiarskiej chaty, do której napisałam dwa tygodnie temu z pytaniem, czy mają wolne miejsce na 15 sierpnia. Wiem, wolne miejsca na długi weekend sierpniowy w Tatrach, marzenie ściętej głowy. Miejsc oczywiście nie ma, ale chata odpisuje (jak tłumaczy mi Google Translate), że jest możliwość “przespania się … More Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka

Świt na Babiej

Nie bardzo wiem, gdzie zaczyna się ta historia. Mogłaby w kilku miejscach. Mogłaby się zaczynać w kawalerce na Ursynowie, gdzie stwierdzam, że niełatwo spakować się jednocześnie na ślub, spływ kajakowy i górską wyprawę, zwłaszcza, kiedy z powodu remontu mieszka się głównie w pudełkach. Mogłaby się zaczynać w pewnym domu w Rokitnicy, gdzie na stole stoi … More Świt na Babiej

Zimowe Tatry

Zaczyna się od tego, że Żabka w Zakopanem jest zamknięta i nie ma gdzie wypić kawy. Ja, jak wiadomo, bez kawy nie funkcjonuję i odmawiam wyjścia w góry, zostaje więc bar FIS, do którego właśnie wtacza się żądna chleba i jajek zawartość porannego pociągu TLK Karpaty. W barze FIS dostaję kawę, a w gratisie ducha … More Zimowe Tatry

Koh Tao

Jest czwarta trzydzieści rano. Jest ciemno. Za oknem mruczy wielkie miasto. Warszawa przewraca się z boku na bok jak śpiący wieloryb. Ja nie śpię, jet lag mi nie pozwala. Myśli wracają osiem tysięcy kilometrów dalej i trzydzieści pięć stopni w górę. Na Koh Tao. Po tym, jak znalazłyśmy nocleg w Sairee Cottage, dni były podobne … More Koh Tao

Underwater

Co się stanie, jeśli nadmuchasz balon na głębokości 10 metrów pod wodą i wypchniesz go na powierzchnię? Podwoi swoją objętość. I to samo stanie się z twoimi płucami, jeśli na tej samej głębokości weźmiesz wdech, a potem się wynurzysz. Pękną. Nurkowanie to najtrudniejszy sport, jakiego próbowałam do tej pory. Kiedy zapisuję się na kurs, wszystko … More Underwater

Big wave, very sicky

Mamy szczęście. O piątej trzydzieści rano w biurze podróży Lomprayah czytam na kartce, że dzień wcześniej odwołano oba kursy autobusowe do Chumphon, bo woda zalała drogę i przejechać się nie da. Nasz autobus już jednak czeka, jest piętrowy, dosyć czysty i odjeżdża cztery minuty przed czasem. Mówiłam, że Tajlandia to nie Azja. Na wyspę Koh … More Big wave, very sicky