Klątwa samuraja, czyli co warto zjeść w Japonii

Od początku wiedziałam, że ryba i wodorosty to nie jest najlepszy pomysł na śniadanie. Ale spaliśmy w tradycyjnym hotelu, na posiłki chodziło się w yukacie do zastawionej lakowymi stolikami sali, niezręcznie było więc odmówić. Skubnęłam omletu, przełknęłam nieco ryżu i zabrałam się za tę nieszczęsną rybę. I wodorosty. Powiem wam tyle: nie popełniajcie tego błędu, o ile … More Klątwa samuraja, czyli co warto zjeść w Japonii

Crazy Osaka

Gdy przyjechaliśmy do Osaki, lał deszcz. Zrzuciliśmy bagaż w hostelu (siedem osób, jedna łazienka, w pakiecie Żyd, Chilijczyk i pół-Amerykanka, pół-Iranka) i poszliśmy w to oszalałe miasto. Osaka jest całkowicie zwariowana. Oczopląs to mało powiedziane. To coś, co atakuje wszystkie zmysły: kakofonia dźwięków, barwne neony, zapachy smażonych kulek z ośmiornicy, dotyk tysięcy ciał… Jest jak … More Crazy Osaka

Jak dałam się pogrzebać żywcem (i o japońskiej kąpieli)

– A dokąd teraz jedziecie? – spytała miła Japonka w naszym hoteliku w Kioto. – Do Beppu. – Ach, Beppu! Kiusiu! – zakrzyknęła. – Onsen! Onsen. Chyba jedno z ulubionych słów Japończyków. I jedno z pierwszych, jakie poznaje obcokrajowiec. Gorące źródła, łaźnie, sauny, słowem: moczenie się w gorącej wodzie – z tego Japonia słynie. Ma … More Jak dałam się pogrzebać żywcem (i o japońskiej kąpieli)

Hiroszima. Miasto o dwóch twarzach

Przyznajcie. Kiedy myślicie “Hiroszima”, myślicie o jednym. 6 sierpnia 1945 roku o 8.15 rano, amerykański samolot “Enola Gay” zrzucił na miasto bombę atomową “Little Boy”. Bomba wybuchła w powietrzu, niecałe 600 metrów nad centrum Hiroszimy. Sekundę po detonacji kula ognia nad miastem miała 280 metrów średnicy, a temperatura w jej wnętrzu wynosiła milion stopni Celsjusza. … More Hiroszima. Miasto o dwóch twarzach

10 zachwytów. Z dziennika początkującego gajdzina

Wcale nie jest mi łatwo zacząć pisać o Japonii. Wiem o tym kraju tak mało, wszystko wymyka się prostym opisom. Nie chcę powielać klisz, ale nie czuję się na tyle pewnie, by z pełnym przekonaniem pisać o zwyczajach, kulturze, jedzeniu, o tej przeogromnej masie znaczeń. Przeczytaliśmy kilka książek, wiemy, jak się zachować w japońskiej łazience, jak … More 10 zachwytów. Z dziennika początkującego gajdzina

Indiańskie królewny (i targ w Otavalo)

Indianki noszą różowe dresy Matkę Boską głaszczą po ręce na sprzedaż mają wszystko, a nawet jeszcze więcej. Można tu kupić owcę, pisklę, świnię i krowę Szalik, czapkę i poncho, stare lub nowe. Cholera. Nie wiem, dlaczego zaczęło być wierszem, ale na targu w Otavalo można naprawdę kupić wszystko. W końcu to ponoć największy targ w … More Indiańskie królewny (i targ w Otavalo)

Najładniejsze miasto Ekwadoru

  Do Cuenki dojechaliśmy w środku nocy. Miasto było wyludnione, ale na pierwszy rzut oka było widać, że różni się od innych. Było ładniej, czyściej, przyjemniej. I chociaż podobno o tytuł najbardziej urokliwej starówki w Ekwadorze rywalizują i Cuenca, i Quito, dla nas bezapelacyjnie wygrywa pierwsze z tych miast. Piękna kolonialna zabudowa, co krok placyk, … More Najładniejsze miasto Ekwadoru

Na dachu świata. Jak zjechałam na rowerze z wulkanu Chimborazo

  Chimborazo to więcej niż góra. To bóg. Zdobyć się pozwoli tylko tym, którzy przybędą z szacunkiem i pokorą. Tylko im okaże swą łaskę. Innych pogoni burzą, śnieżycą, wiatrem. Z Riobamby wyruszamy wcześnie rano. Jest nas piątka: czwórka śmiałków gotowa wspiąć się na wysokość 5000 metrów i Fausto, doświadczony przewodnik. Do tego pięć rowerów, cztery … More Na dachu świata. Jak zjechałam na rowerze z wulkanu Chimborazo

Łazienka z widokiem na wulkan

Do Baños przyjeżdża się z kilku powodów. Można na przykład pomoczyć się w ciepłych źródłach (słowo Baños to w wolnym tłumaczeniu łaźnie lub łazienka), zasilanych wodą spod wulkanu Tungurahua. Wulkan jest nadal aktywny, czasem dymi, czasem pluje lawą, ostatnia erupcja miała miejsce w lutym tego roku, a w całym mieście mnóstwo ostrzeżeń i tabliczek z drogami ewakuacji. … More Łazienka z widokiem na wulkan

Na targu w Zumbahua

– Banany, mango, winogrona, naranjillas, granadillas, truskawki, maliny, banany! – Mydło, mydło, mydełko, kremy, myyyydło! – Cukierki, cukiereczki, tylko za dolara! Za dolara cukiereczki, cukierki, tylko za dolara pięć opakowań! – Ser, ser, świeży ser, pyszny ser, komu sera, komu? – Gaaarnki! Gaaarnki sprzedam! Gaaarnki! Tak się handluje na targu w Zumbahua, w ekwadorskich Andach. … More Na targu w Zumbahua