Jazd. Ich ciała rozdziobią sępy

Krajobraz wyglądał jak scenografia “Gry o tron”. Dokładniej jak któreś z miast Essos, najlepiej takie, gdzie Daenerys jeszcze nie zniosła niewolnictwa, a ludzie oddają cześć dawnym bogom. W Jazd ludzie oddają cześć dawnym bogom. Pustynne miasto, słynące z charakterystycznych wiatrołapów (czyli badgirs, nie mylić z bad girls) i domów w kolorze piasku, jest jednym z … More Jazd. Ich ciała rozdziobią sępy

Wyspa Qeshm. Iran, jakiego nie znacie

Scroll down for practical info on Qeshm and Bandar Abbas-Dubai ferry (English) Kobiety na promie nosiły maski. Bogato zdobione, z dziwacznym czubem między oczami, przypominające trochę te znane z Wenecji. Ale to nie był karnawał. To było ich zwyczajne ubranie. Zakryte od stóp (skarpetki w 35-stopniowym upale), do głów. Widać było tylko ich oczy. Przyjechaliśmy … More Wyspa Qeshm. Iran, jakiego nie znacie

Zachód słońca na pustyni Dasht-e-Kavir

Iran to wymarzone miejsce na oglądanie zachodów słońca. Ten, na pustyni w okolicach miejscowości Varzaneh, był wyjątkowo piękny. Przez parę godzin obserwowaliśmy, jak zmienia się światło. Niesamowity i piękny spektakl. Wcześniej pojechaliśmy jeszcze nad słone jezioro. To też pustynia – tylko, że biała. Sól z podziemnych wód przenika na powierzchnię, tworząc chrupką skorupę. Pustynia Dasht-e-Kavir, … More Zachód słońca na pustyni Dasht-e-Kavir

Na irańskiej wsi. Fryzjer i tkanie dywanu

Wiecie ile kosztuje wizyta u fryzjera na irańskiej wsi? 5 złotych. Tyle Kuba zapłacił za strzyżenie u fryzjera o twarzy mordercy. W słoikach na półce miał zamarynowanego węża i skorpiona. Ale ich nie użył.  Na irańską wieś trafiliśmy z Esfahanu. Jakieś półtorej godziny drogi od miasta leży miejscowość Toudeshk (znajdziecie ją w Lonely Planet), a … More Na irańskiej wsi. Fryzjer i tkanie dywanu

Kaszan. Mogłabym tu zamieszkać

Gdybym już musiała mieszkać w Iranie, to poproszę o zabytkowy pałacyk w miejscowości Kaszan, w pół drogi między Teheranem a Esfahanem. Odwiedziliśmy Kaszan właśnie ze względu na okazałe rezydencje, które w XIX wieku wznosili majętni kupcy. Wyobraźcie sobie chłodne patia, błysk wody w basenach, ażurowe portyki, kolumny, dyskretny urok bogactwa. Witrażowe okna, rzucające na podłogę … More Kaszan. Mogłabym tu zamieszkać

Aszura. Nawet małe dziewczynki chodzą w czadorach

Biczownicy ustawili się w rzędzie i przygotowali łańcuchy. Odezwały się bębny. Popłynęła pieśń. Rozdawano chleb i herbatę. Ludzie płakali, lamentowali, wznosili ręce ku niebu. Trwała Aszura. Aszura to jedno z najważniejszych świąt muzułmańskich. Obchodzi się ją dla upamiętnienia śmierci imama Husajna pod Karbalą w 680 roku. Husajn był wnukiem proroka Mahometa, a jego śmierć zapoczątkowała … More Aszura. Nawet małe dziewczynki chodzą w czadorach

Esfahan. Z wizytą w irańskim domu

– It’s not an islamic territory – głosiła kartka przylepiona w pokoju. Nie trzeba było chodzić w hidżabie. No to zdjęłam. Zdjęłam też mój zielony mundurek i zasiadłam na dywanie, żeby obejrzeć wiadomości. Zagraniczne, z satelity. W Iranie nie można mieć anteny satelitarnej. Nie można też trzymać psów, nosić krótkich spodni, być homoseksualistą i pić … More Esfahan. Z wizytą w irańskim domu

Teheran, miasto kłamstw 

 – Nie jedźcie do Teheranu – powiedziała nam w Tabrizie para Słoweńców. – Nie ma po co. Jest głośno, brzydko i śmierdzi – mówili spotkani po drodze turyści. No dobra, jest. Ale mieliśmy już bilet na nocny pociąg i po tureckich bezdrożach chcieliśmy do miasta. Dużego miasta. Na przykład takiego, co ma 14 milionów mieszkańców. … More Teheran, miasto kłamstw 

Welcome to Iran

Najpierw mamy ogłoszenie parafialne: Internet irański ma prędkość taką jak u nas drzewiej połączenie przez modem, nie działa Facebook, WordPress też zresztą nie, więc posty wrzucamy przez komórkę metodą chałupniczą.* Ale najważniejsze, że działa 🙂 Ale niech będzie od początku. Mieliśmy przylecieć do Teheranu z Ankary. Mieliśmy już bilety. Ale zdecydowaliśmy się przejechać przez turecki … More Welcome to Iran