Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka

img_1010

“Vážená pani Kocik” – tak zaczyna się mail od Žiarskiej chaty, do której napisałam dwa tygodnie temu z pytaniem, czy mają wolne miejsce na 15 sierpnia. Wiem, wolne miejsca na długi weekend sierpniowy w Tatrach, marzenie ściętej głowy. Miejsc oczywiście nie ma, ale chata odpisuje (jak tłumaczy mi Google Translate), że jest możliwość “przespania się w awaryjnym noclegu bez WC i kąpieli”. Nie wiem do końca, na czym polega nocleg awaryjny, pewnie jakaś obórka na pięterku, ale nie takie rzeczy. Bierzemy.

Wymyśliłam Žiarską chatę, bo z niej w miarę łatwo dojść do szlaku prowadzącego na Rohacze, a Rohacze ciągnęły się za mną już od jakiegoś czasu, już dwa tygodnie wcześniej, przy okazji wycieczki na Krywań zazdrośnie spoglądałam w ich kierunku, tylko nie mogłam wykombinować, od której strony je dziabnąć. Bo: z Chochołowskiej w tę i z powrotem w ciul daleko, od słowackiej strony trzeba by dojechać samochodem, a chciałam klasyczną tatrzańską jednodniówkę: Flixbus, wpierdol w górach, noc w schronisku i powrót.

Więc kiedy odpisują, że “Vážená pani Kocik”, pakuję do plecaka zatyczki do uszu, Tomek pisze „robię kanapki” (na co odpisuję “zrób DUŻO”), wsiadamy we Flixbusa, licząc, że Rohacze to w końcu mało popularny szlak i że nawet 15 sierpnia nie będzie tak źle, bo wszyscy walą tego dnia na Rysy Giewont Morskie Oko. Bus na Siwą Polanę jest jednak pełny i padają w nim takie pytania jak “A co tu jeszcze można zwiedzić oprócz szlaków?”, a po bilet wstępu do TPN trzeba postać w kolejce. No nie wiem, myślę sobie, może selekcja naturalna zadziała wyżej, przetrzebi trochę tłum, ale cóż, Doliną Chochołowską ciągnie pielgrzymka. Zasuwamy jednak z Tomkiem tak, że do schroniska docieramy w niecałe półtorej godziny, pożeramy coś na szybkości i lecimy w górę, zielonym szlakiem na Wołowiec.

img_1017

No śliczny ten szlak, tylko że mnie coś ciężko się idzie. Ciąży mi DUŻO kanapek, żałuję trochę, że nie wzięłam kijków, słońce grzeje, no jakoś tak mozolnie. “Chodź chodź, na górze dostaniesz batonik”, motywuje mnie Tomek, “słony karmel”, dodaje na zachętę. Idę, liczę kroki do czterdziestu i po każdej czterdziestce patrzę w górę, ile jeszcze. Wiecie, ja ogólnie to nie lubię odpoczywać na podejściu, lecę w górę na jeden raz, mało co piję, no, najwyraźniej nie tym razem. Docieram jednak na przełęcz, dostaję batona (a nawet dwa), dalej już tylko podejście na Wołowiec i będzie można zacząć zabawę.

Rohacze to takie dwie śmieszne góry, które wyglądają jak dwa skaliste dinozaury z grzbietami pełnym kostnych wypustek i rogów, przybyłe do krainy łagodnych, zielonych i zaokrąglonych brontozaurow (znaczy się, Tatr Zachodnich). Nazywane są Orlą Percią Tatr Zachodnich, a ich najsłynniejszym fragmentem jest Rohacki Koń, skała, którą pokonuje się okrakiem. Ale już od samego podejścia na pierwszy szczyt, Ostry Rohacz, jest tak jak lubię: granit i kombinowanie. Brakowało mi tego trochę, po zeszłorocznym Gerlachu już nie tak łatwo mi zaimponować, nie każdy już szlak urzeka 🙂 Więc tu mam, co chciałam: przez dwie godziny tylko skały, łańcuchy, przepaści. Żałuję tylko, że jednak trochę ludzi idzie i przez słynnego konia niemal przeskakuję, nie ma czasu na zdjęcie, bo jakiś Słowak z łańcuchem na szyi chucha mi w kark, choć na moją sugestię, by mnie wyprzedził, odpowiada “pomaleńko”. No dobra, fajny ten szlaczek, dawajcie więcej. Jest i drugi Rohacz, Płaczliwy, już bez łańcuchów, ale może i ciekawiej drapać się do góry po gołej skale, gorzej, że potem z tej skały jeszcze trzeba się zdrapać, znowu przeszkadza trochę plecak, bo nie mamy apetytu i kanapki nie schodzą. Odpoczywamy, słonko przygrzewa, czujemy, że wjechałaby drzemka, ale w końcu zdrapujemy się w stronę Smutnej Przełęczy, i, jak to zwykle na zejściu w niższy teren bywa, opada adrenalina, zaczyna się zmęczenie i ból. Jest czwarta, do chaty jeszcze półtorej godziny po sypkich kamykach. A mogłam leżeć w wannie… Tymczasem schodzimy. Do awaryjnego noclegu bez kupeli i WC.

Wiecie, nocowałam już trochę w słowackich schroniskach i wiem, jak może wyglądać awaryjny nocleg: w chacie przy Zielonym Plesie wchodzi się przez dziurę w suficie, a pod Rysami łóżka są piętrowe, ale podwójne, nieparzyści nie mają więc wyboru, śpią z obcym obok. W Ziarskiej chacie jest podobnie, tylko że łóżka są… potrójne 🙂 a do samej noclegowni wchodzi się po drabinie o stopniu nachylenia mniej więcej takim jak kominek na Rohaczu. To chyba po to, żeby nie pić wieczorem za dużo piwa (kibelek jest oczywiście na dole). Okazuje się też, że kupele jednak są, w recepcji dają żeton i ma się trzy minuty sprechowania, znaczy się prysznica. Zamykam się w kabinie, wrzucam żeton i zastanawiam się, czy może po wciśnięciu “start” wylecę w kosmos, ale nie. Po wciśnięciu „start” leci ciepła woda, cudowna gorąca woda. Jestem szczęśliwa, żadne wanny nie są mi już potrzebne.

Jeśli znacie moje wcześniejsze opowieści, wiecie, że w górach jestem w stanie usnąć przy zapalonym świetle i w sali pełnej ludzi, którzy piją i gadają, tak na oko w trzy sekundy (zwłaszcza jeśli wcześniej wypiję np. dwie gorące czekolady z 42-procentową świstówką). Tym razem jednak zajmuje mi to nieco dłużej, w awaryjnej noclegowni na stryszku jest troszkę duszno i głośno, zasypiam jednak i śnię o mięsie (ja, wegetarianka od dwóch lat),tak mniej więcej do trzeciej śnię, bo wtedy budzi mnie chrapanie głośniejsze niż startujący helikopter TOPR-u. Nie bardzo wiem, co robić, po krótkim śledztwie ustalam, że dźwięk motocyklowego silnika wydaje koleś, który śpi na wznak naprzeciwko mnie: mam ochotę go szturchnąć, ale śpi w samych majtkach, dziwnie dotykać obcego, prawie nagiego mężczyzny, nie? Robię jakiś sztuczny hałas (rzucam butelką o podłogę, pukam w łóżko, ale nic z tego). Postanawiam być zen: może zasnę. I faktycznie, po jakimś czasie gość przykręca głośność do szumu potoku za oknem.

Bunkruję się w śpiworze. Ręce pachną mi skałą.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.