Aszura. Nawet małe dziewczynki chodzą w czadorach

Biczownicy ustawili się w rzędzie i przygotowali łańcuchy. Odezwały się bębny. Popłynęła pieśń. Rozdawano chleb i herbatę. Ludzie płakali, lamentowali, wznosili ręce ku niebu. Trwała Aszura.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Aszura to jedno z najważniejszych świąt muzułmańskich. Obchodzi się ją dla upamiętnienia śmierci imama Husajna pod Karbalą w 680 roku. Husajn był wnukiem proroka Mahometa, a jego śmierć zapoczątkowała rozdział islamu na szyicki i sunnicki. W szyickim Iranie Aszura obchodzona jest wyjątkowo uroczyście.

Uroczystości trwają 10 dni. W meczetach i na ulicach gromadzą się ludzie. Niektórzy rozmawiają, robią zdjęcia, inni stoją, zasłuchani. Największe wrażenie robią procesje. Kiedyś mężczyźni biczowali się zadającymi rany łańcuchami, a Aszura była skąpana we krwi. Dzisiaj jest to raczej gest symboliczny. Niektórzy biją się w piersi, inni po twarzy, ale nikomu większa krzywda się nie dzieje.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Kwitnie też handel dewocjonaliami: są koszulki, płyty z muzyką, chorągiewki. Chłopców przebiera się, stroi. Aszura to żałoba: obowiązującym kolorem jest czerń, niemal wszystkie kobiety, niezależnie od wieku, chodzą w czadorach. W czadory ubiera się też małe dziewczynki, nawet te, które nie skończyły jeszcze dziewięciu lat. Noszą czadory z dumą: dzięki nim są prawie dorosłe.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Wiele osób pytało nas, czy obchodzimy Aszurę w Polsce. Myślałam o tym długo i trudno znaleźć mi porównywalne z nią święto. Może nieco przypomina ją Wielki Tydzień, tyle, że bez radosnej Wielkanocnej Niedzieli? Aszura to czas opłakiwania imama Husajna, coś jak Wielki Piątek trwający 10 dni. Fakt, że w sobotę po porannych, najważniejszych, uroczystościach, atmosfera się rozluźniła. Ludzie wylegli na plac, zabrali pojemniki z darmowym lunchem i rozłożyli się na trawie. Dzieciaki dokazywały w fontannie, był czas na ploteczki, zdjęcia. Potem wszyscy się zmyli, pewnie jeść i oglądać serial, jak u nas w niedzielę.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Dla turysty Aszura oznacza dwie rzeczy: dobrą i złą. Dobra jest taka, że można się naprawdę najeść za darmo, bo pod każdym meczetem wciskają styropianowe tacki z żarciem. I wszyscy się troszczą, żebyście nie chodzili głodni. Zła wiadomość to taka, że wszystko jest zamknięte. Restauracje, sklepy, muzea, kawiarnie. Otwarte pozostają niektóre sklepy, ale poza tym nie liczcie, że cokolwiek w czasie Aszury załatwicie. Ale nie zrażajcie się: Irańczycy nie mają nic przeciwko temu, że ktoś przygląda się czy wręcz uczestniczy w ich święcie. Sami chętnie pozują do zdjęć. Pewnie wielu przychodzi opłakiwać swego imama, ale dla innych to pewnie okazja, by spotkać się, poplotkować, wyrwać z domu. Więc jednak coś jak nasza Wielkanoc.

This slideshow requires JavaScript.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.